Gdy wojna w Niemczech nasiliła kryzys, doszło do pierwszych w czasie wojny strajków protestacyjnych. Szczególnie ciężka dla robotników była tzw. zima brukwiowa z przełomu lat 1916–1917. Gdy socjaldemokrata Karol Liebknecht 28 czerwca 1916 roku stanął przed sądem za udział w manifestacji z okazji Święta Pracy, w strajku w
Udostępnij. Jeśli byłeś lub jesteś w poszukiwaniu swoich niemieckich przodków – szczególnie w ramach dodania przez nas nowych rekordów historycznych z Niemiec: Niemcy, Nadrenia Północna-Westfalia, Indeks Zgonów 1870-1938 – zapewne miałeś już do czynienia z nazwiskami z tego kraju. Być może zastanawiałeś się nawet, jakie
13. Mikołaj Przewalski to naukowiec, odkrywca rasy koni (konie Przewalskiego), badacz Syberii. Od jego nazwiska pochodzi nazwa Góry Przewalskiego w Zdjęcie: Znak Horyzont. w Syberii. w Tybecie. Alasce. 14. Józef Sadowski - jeden z pierwszych polskich osadników w Ameryce z początku XVII wieku,; jego imieniem nazwano:
Vay Tiền Nhanh. Po niemal stu latach wraca wojna, by... pomóc ludziom odszukać swoich przodków: dziadków, pradziadków... Żołnierzy Armii Pruskiej. Dwoje grudziądzan porwało się na tytaniczną pracę. Na początek uporządkowali 106 tys. nazwisk. Aleksandra Kacprzak i Mariusz Żebrowski wprowadzają kolejne nazwiska do "rozszyfrowanej' z gotyku Listy Strat Armii Pruskiej Maryla RzeszutAleksandra Kacprzak i Mariusz Żebrowski wprowadzają kolejne nazwiska do "rozszyfrowanej' z gotyku Listy Strat Armii Pruskiej(fot. Maryla Rzeszut)- Dziś mówić o I wojnie światowej, to jak mówić o dinozaurach. Dla ludzi to prehistoria - uświadamia Mariusz Żebrowski, grudziądzki historyk, archiwista i pasjonat militariów. - A jednak dla bardzo wielu to wcale nie jest rozdział zamknięty. Szok przeżyli organizatorzy wyprawy szlakiem bojowym uczestników I wojny światowej. Zaprosili na nią potomków żołnierzy tej wojny. Rzecz nagłośnił program telewizyjny Discovery, gazety i inne media. Co ciekawe, nie miała to być wycieczka turystyczna, ale wejście dokładnie w takie warunki, w jakich walczyli na froncie dziadkowie i pradziadkowie: z mieszkaniem w prymitywnych kwaterach, przebywaniem w zabłoconych okopach, wędrowaniem w pełnym rynsztunku, w warunkach niemal bojowych. Coś w rodzaju wędrownego obozu przetrwania. Kilka metrów korzeniNie do wiary, ilu chętnych z całego świata się zgłosiło. Osiem tysięcy!Wyselekcjonowano 150, pojechało ludzie chcą się zmierzyć z przeszłością. Będą dalsze etapy wypraw w miejsca walk z I wojny światowej. - To znaczy, że potomkowie żołnierzy pragną wiedzieć, co przeżyli ich przodkowie. Co czuli, co mogli myśleć w skrajnych sytuacjach - zauważa Mariusz Żebrowski. - Historia to ludzie. Postanowiliśmy pracować z Olą, drążyć temat Deutsche Verlustlisten, gdyż tego ludzie dziś potrzebują. Pierwsze, oryginalne listy strat Armii Pruskiej (kilkadziesiąt sztuk) Mariusz Żebrowski kupił w antykwariacie, jeszcze jako student. - Sprzedawca nie zdawał sobie sprawy, co to za papiery. Wtedy zobyłem je tanio. Dziś ich posiadacze wyznaczają ceny zaporowe - tłumaczy historyk. - Ale są kopie, zdjęcia i skany. Wojenna "wizytówka"Verlustlisten pisane były gotykiem. Grudziądzki historyk Mariusz Żebrowski umie je odczytać. Archiwum Mariusza ŻebrowskiegoVerlustlisten pisane były gotykiem. Grudziądzki historyk Mariusz Żebrowski umie je odczytać.(fot. Archiwum Mariusza Żebrowskiego)Każdy może dotrzeć do list strat. Tyle, że pisano je gotykiem, a nazwiska żołnierzy nie są ułożone według alfabetu. Mariusz Żebrowski posiadł rzadką sztukę pisania i czytania gotykiem. Umie "rozszyfrować" ciągi informacji w rubrykach, układające się w wojenną "wizytówkę" przeciętny człowiek ma znaleźć nazwisko swojego dziadka czy pradziadka? Po pierwsze, nie odczyta prawidłowo tekstu. Po drugie: jak w masie 9,5 mln nazwisk trafić na to, którego szukamy? Od której listy zacząć? Liczyć na cudowny traf?Wszystkich list było 247. - Do dziś uporządkowaliśmy alfabetycznie 106 tysięcy nazwisk. Niektóre osoby się powtarzają, a "rekordziści" występują na listach po 6-7 razy. Tyle na początek. Deutsche Verlustlisten zawierają 9,5 mln nazwisk żołnierzy, którzy polegli, byli ranni bądź zaginęli - objaśnia Mariusz Żebrowski. Trzeba tu wykonać tytaniczną pracę! Dwie osoby pracowałyby kilka lat i nie wiadomo, czy by skończyły... Drzewo genealogiczne - tym razem o sprawach... wstydliwychPytania z całego świataMariusz Żebrowski: - Odległa I wojna światowa to dla wielu ludzi wcale nie jest rozdział zamknięty Maryla RzeszutMariusz Żebrowski: - Odległa I wojna światowa to dla wielu ludzi wcale nie jest rozdział zamknięty(fot. Maryla Rzeszut)- Skontaktowały się ze mną osoby z RPA, Filipin, Kanady i USA, szukające swoich zaginionych przodków na terenach byłego zaboru pruskiego. Wiedzą tylko, że w czasie I wojny światowej zostali powołani do Armii Pruskiej i przepadli w wojennej zawierusze. Co się z nimi stało? Czy zginęli? A może przeżyli. Jeśli tak, to gdzie mieszkali, gdzie są ich groby? - tak tłumaczy motywy stworzenie projektu "Armia Pruska" Aleksandra Kacprzak, genealog i archiwista z Grudziądza. - Projekt ma ułatwić przeszukiwanie Deutsche Verlustlisten, źródła bezcennych informacji o mieszkańcach Prus - żołnierzach wcielonych do armii. W precyzyjnie tworzonych listach strat podane jest imię i nazwisko żołnierza, jego stopień wojskowy, regiment w jakim służył, czasem batalion i szwadron. Odnotowane zostało, skąd pochodził (z podaniem powiatu) i w których bitwach uczestniczył. Można się z takiej listy dowiedzieć, czy został ranny, czy poległ, czy był w niewoli. Dokładna data zgonu podawana jest bardzo rzadko. Raczej przybliżona: trzech dni, np. od 22 do 24 marca danego roku. - Aż kilkaset tysięcy żołnierzy zginęło w Armii Pruskiej - podkreśla Aleksandra Kacprzak. - Poza tym wielu było rannych i zaginionych. Brytyjska królowa Elżbieta II pochodzi od londyńskiego hydraulika Johna Walsha... Dokopać się do przodkaNie tylko NiemcyAleksandra Kacprzak: - Poszukujemy wolontariuszy, którzy nam pomogą Maryla RzeszutAleksandra Kacprzak: - Poszukujemy wolontariuszy, którzy nam pomogą(fot. Maryla Rzeszut)Dwójka grudziądzan porwała się na tytaniczną pracę. - Wpiszemy tyle nazwisk, ile damy radę - wyjaśnia Aleksandra Kacprzak. - Mamy przecież swoją pracę zawodową. Nie możemy tylko i wyłącznie skupić się na "Armii Pruskiej". Rozglądamy się za wolontariuszami. Porządkowanie list strat musi postępować. Nie możemy utknąć w miejscu. Dane są potrzebne. Zastanawiające: Dlaczego państwo niemieckie nie uporządkowało przez tyle lat tych list? Do dziś wszystkie byłyby w idealnym porządku, z nazwiskami według Żebrowski przypuszcza: - Niemcy raczej nie są zainteresowani sprawą. Jeśli setki, tysiące ludzi dotrą do swoich przodków służących w Armii Pruskiej i udowodnią pokrewieństwo, mogą wystąpić o odszkodowania do państwa niemieckiego. A mówimy o ogromnej liczbie osób. Niektóre nazwiska z Deutsche Verlustlisten świaczą o tym, że żołnierze służący cesarzowi, byli Polakami: Kosbierski, Kendiorski, Koslowski... W Armii Pruskiej służyli nie tylko Niemcy! Za cesarza ginęli także mieszkający na terenie zaboru Polacy oraz wcieleni do wojska mężczyźni innej narodowości, np. Litwini, potomkowie Szkotów, Walijczyków. Napotykam na nazwiska brzmiące z francuska. Pół Europy walczyło w Armii Pruskiej! Podporządkowanie społeczeństwa strukturom wojskowym było wówczas wszechobecne. Armia gromadziła informacje zwłaszcza o mężczyznach w wieku poborowym. Potrzebowała danych do szacowania liczby przyszłych żołnierzy. Jako jedna z pierwszych armii wprowadziła obowiązek posiadania przez każdego żołnierza metalowego znaczka identyfikacyjnego (nieśmiertelnika).Tworzyła dokładne kartoteki, dzięki czemu dziś można odszukać wielu mężczyzn, którzy mieli obywatelstwo państwa pruskiego. Poznanianka odnalazła brata prababci! To scala rodzinę i naródCzy już listy strat pomogły komukolwiek odnaleźć swojego przodka? - Sława Gucia z Poznania: - Dotarłam, dzięki uporządkowanym w Grudziądzu listom strat, do ważnych informacji i o bracie mojej prababki! Nazywał się Stanisław Patuła, a stacjonował pod Poznaniem. Wiem już, że walczył we Francji i był ranny podczas bitwy. Nie ma adnotacji, że zginął lub zaginął. Przeżył wojnę. Będę dalej zgłębiać przeszłość mojej rodziny.
Jednym z przełomowych momentów w polskiej migracji do Niemiec było bez wątpienia zburzenie Muru Berlińskiego w 1989 roku. Choć dziś o historii tej budowli przypominają już tylko jej pozostałości, warto poznać ją lepiej. Berlin, Niemcy Doskonałą propozycją dla osób, które lubią aktywnie spędzać czas i przy okazji odkryć ślady przeszłości jest wyruszenie na dwóch kółkach szlakiem rowerowym właśnie wzdłuż Muru Berlińskiego, trasą Mauerweg. Jej początek znajduje się w Berlinie przy Podstamer Platz, następnie droga wiedzie do Poczdamu. Architektoniczną perłą tego miasta jest niewątpliwie zespół pałacowo-ogrodowy Sanssouci. Jest on naprawdę ogromny, dlatego zwiedzanie kompleksu rowerem jest doskonałym rozwiązaniem. Kiedy tylko znów będziemy mogli swobodnie podróżować, możemy zaplanować taką wiosenną wyprawę. Rowery można wypożyczyć na miejscu. Sięgnijmy jednak głębiej i przypomnijmy sobie wcześniejsze wydarzenia w historii, które skłoniły naszych rodaków do osiedlenia się w sąsiednim kraju. Industrializacja Zagłębia Ruhry niegdyś przyczyną emigracji Polaków, dziś jej cuda techniki budzą zachwyt przyjezdnych z całego świata Jednym ze szczególnych powodów migracji Polaków do Niemiec w połowie XIX w. była industrializacja Zagłębia Ruhry. Wówczas grupa prawie 300 tys. polskojęzycznych emigrantów ruszyła z pruskich prowincji (głównie z Mazur i spod Poznania) oraz ze Śląska w poszukiwaniu pracy. Mimo że obywatelstwo mieli pruskie, to jak to Polacy z okupowanych terenów, byli ogromnie przywiązani do polskich tradycji i kultury. Nie zapomnieli o nich także w nowym kraju. Tworzyli bowiem w Niemczech polskie związki zawodowe, banki, towarzystwa kulturalne czy kluby sportowe, co na trwałe zapisało w pamięci historycznej Niemców. Część Ruhr-Polen wróciło po ogłoszeniu Niepodległości Polski w 1918 r. do ojczyzny, jednakże ich potomkowie emigrowali po wojnie do Niemiec, jako tzw. późni przesiedleńcy. Kojarzące się z kominami, piecami hutniczymi, szybami kopalń i hałdami węgla Zagłębie Ruhry, dzisiaj przyciąga wielu turystów swoimi postindustrialnymi atrakcjami. Wszystko zaczęło się od wysokiej na 35 m szklanej sylwetki... słonia, która okryła dawną sortownię węgla, po tym jak trzeba było zamknąć kopalnię „Maximilian” w Hamm. Przemysłowe tereny zamieniły się w parki z tematycznymi placami zabaw oraz przestrzenią poświęconą sztuce i edukacji. Hamm nie jest jedynym takim miejscem. W Essen została udostępniona dla zwiedzających dawna kopalnia wraz z koksownią “Zollverein”. Razem z przewodnikiem można odkrywać tam dawne wędrówki węgla czy miejsca, gdzie rafinowany był koks. Foto: Achim Meurer / GNTB Dawna kopalnia wraz z koksownią "Zollverein", Essen, Niemcy Największe wrażenie robi tam wypełniony błękitną wodą basen i otwierane zimą lodowisko. Dzięki temu można uprawiać sport pośród nieczynnych fabrycznych kominów, pieców, taśmociągów, kłębowiska rur i przewodów. Kompleks przemysłowy kopalni i dawnej koksowni Zollverein w Essen został nawet ujęty na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Foto: Dominik Ketz / Tourismus NRW Wycieczka rowerowa w Duisburg Nord, Niemcy Park krajobrazowy Duisburg Nord, który wyrósł na terenach dawnej huty Thyssena, przyciąga miłośników prawdziwych przygód. W znajdującym się potężnym zbiorniku na gaz, który wypełnia 21 mln litrów, można nurkować i podziwiać zatopiony stary jacht i szkielet samochodu. Polska restauracja na szlaku. Dlaczego jeszcze warto zajrzeć do Oberhausen? Podróżując po Zagłębiu Ruhry przerwę możemy sobie zrobić w polskiej restauracji. Jak to możliwe? Oceanolog Czesław Gołębiewski wyjechał do Niemiec w 1989 roku. Jego ojciec urodził się w Oberhausen jako syn polskiego imigranta z 1897 roku, matka była Niemką. Razem z żoną Marią otworzyli właśnie w Oberhausen restaurację “Gdańska”. Nie jest to jednak zwykły lokal, bowiem polscy właściciele mają nadrzędny cel - promowanie polskiej kultury. W restauracji odbywają się spektakle, koncerty LIVE, ale i wystawy, czy polskie noce literatury. Co ciekawe, co roku przyznają oni też statuetkę Neptuna dla osób dbających o dobre stosunki polsko - niemieckie. Foto: Onet On Tour Właściciele restauracji "Gdańska", Oberhausen, Niemcy Będąc w tym mieście nie można zapomnieć, by odwiedzić szczególne miejsce, które świadczy o dawnym industrialnym charakterze Oberhausen, czyli gazometr (niem. Gasometer). Jest to ogromny budynek, który służył niegdyś do magazynowania gazu. Zachowany w świetnym stanie, wysoki na 117 m obiekt, stanowi nie tylko wspaniały punkt widokowy, ale jest miejscem wystaw oraz wydarzeń kulturalnych. Obecnie trwają tam przygotowania do wystawy wiosennej, która zabierze odwiedzających w podróż klimatycznych przemian. Foto: Tourismus & Marketing Oberhausen GmbH Oberhausen, Niemcy Nowa generacja Polaków. Miasta na studia i nie tylko Po wejściu Polski do UE 1 maja 2004 roku tysiące polskich rzemieślników ruszyło na Zachód. Otwarte granice Europy sprawiły, że do Niemiec przyjechali nie tylko specjaliści w różnych dziedzinach, ale także młodzi Polacy, którzy postanowili studiować na niemieckich uczelniach. Warto przypomnieć, że w 2011 roku niemiecki rynek pracy zupełnie się otworzył i Polacy bez ograniczeń mogą tam mieszkać i pracować. Oprócz nowoczesnego Berlina, wyjątkowym miejscem, w którym udaje się studiować naszym rodakom jest Heidelberg i nie chodzi tu o wysoką jakość w nauczaniu, choć znajduje się tam najstarszy niemiecki uniwersytet. Miasto szczyci się przepiękną starówką z romantyczną atmosferą. Stojąc na kamiennym moście ponad rzeką Neckar ujrzymy usadowiony na wzgórzu Königstühl (dosłownie - królewski tron) gotycko-renesansowy zamek. Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z roku 1225. W jego wnętrzach znajduje się olbrzymia beczka wina, której pojemność wynosi ponad 220 tys. litrów oraz arcyciekawe muzeum aptekarstwa. Foto: Francesco Carovillano / GNTB Heidelberg, Niemcy Temu, kto wybrał i dostał się na uczelnie w Konstancji można tylko pozazdrościć. W mieście znajduje się jeden z młodszych uniwersytetów w Niemczech, ale już o renomie jednego z najlepszych ośrodków badawczych w Europie. Konstancja zachwyca nie tylko atmosferą, ale przede wszystkim położeniem, leży bowiem nad Jeziorem Bodeńskim. Foto: Dagmar Schwelle / Marketing & Tourismus Konstanz Konstancja, Niemcy (Nie)widoczne ślady Polaków Nie da się ukryć, że Polacy w oczach Niemców uchodzą za "niewidzialną mniejszość". Wynika to ze zdolności naszych rodaków do adaptacji, integracji, a często i asymilacji. Są jednak wyraźne głosy Polaków, jak piłkarza narodowej reprezentacji Niemiec Lukasa Podolskiego. Foto: Shutterstock Lukas Podolski By poznać jego drogę kariery, warto wybrać się do Kolonii, gdzie przez lata był zawodnikiem najważniejszego klubu w mieście. W mieście położonym we wschodniej części Niemiec zwiedzić obowiązkowo należy gotycką Katedrę wpisaną na Listę UNESCO. Szczególną atrakcją kolońskiej świątyni jest znajdujące się w Kaplicy Świętego Krzyża arcydzieło z czasów wczesno romańskich – krucyfiks Gerona. Zwrócić uwagę także należy na relikwiarz Trzech Króli, wykonany przez Mikołaja z Verdun. Chcący odpocząć po przechadzce po Moście Hohenzollernów mogą odpocząć w lodziarni należącej do Podolskiego - “Ice Cream United”. Foto: Francesco Carovillano / GNTB Kolonia, Niemcy Fani piłki nożnej odwiedzić powinni Dortmund, gdzie od dekady swoją obecność mocno zaznacza Łukasz Piszczek. Zauważył ją także niemiecki raper który postanowił nagrać utwór chwalący i doceniający Polaka w Borussi Dortmund. Stadion klubu, w którym przez cztery lata grała także światowa gwiazda, jaką jest Robert Lewandowski, to miejsce, które zachwyci nawet najmniej zainteresowanych futbolem. Signal Iduna Park jest szóstym co do wielkości stadionem w Europie. Foto: Photodesigner Mark Wohlrab / GNTB Muzeum Futbolu w Dortmundzie, Niemcy Wiedzę na temat piłki w niezwykle przystępny sposób poznać można w Muzeum Futbolu w Dortmundzie, której wystawę otwiera oryginalna piłka z Mistrzostw Świata w 1954 roku. Wielkie nazwisko i polskie korzenie. Muzeum w Lubece Odkrywając Niemcy polskim tropem, nie można pominąć ważnej postaci, jaką był niemiecki pisarz i noblista w dziedzinie literatury Günter Grass. Otóż miał on zarówno polskie i kaszubskie (ze strony matki), jak również niemieckie (ze strony ojca) korzenie. Urodził się w 1927 roku w Wolnym Mieście Gdańsku, które później niejednokrotnie występowało w wielu jego powieściach. Choć Grass pisał po niemiecku, nie stało to na przeszkodzie, by został honorowym obywatelem tego miasta. Foto: MARCUS BRANDT / AFP Gunter Grass, fot. AFP/Marcus Brandt Grass do chwili śmierci w 2015 roku mieszkał w Behlendorf, ale pracował i tworzył w swoim biurze na lubeckiej starówce, obecnie mieści się tu muzeum jego imienia Günter Grass- Haus. Dlaczego jeszcze warto wybrać się do Lubeki? Miasto bywa nazywane Miastem Siedmiu Wież, ze względu na liczne kościoły, które wzniesiono tu na przestrzeni dziejów. Jednym z największych atutów jest naturalnie lokalizacja, bowiem miasto znajduje się na wybrzeżu Niemiec. Foto: H & D Zielske / Lookphotos Lubeck, Niemcy Niedaleko stąd znajduje się Travemünde - jeden z najpopularniejszych nadbałtyckich kurortów w Niemczech, przypominający klimatem polskie Trójmiasto. Oprócz plaży i promenady zobaczyć możemy latarnię morską z pierwszej połowy XVI wieku czy Żaglowiec Passat, w którym znajduje się muzeum. Foto: Karl Erhard Vögele Travemünde, Niemcy Polskie wpływy zebrane w leksykonie Wpływów Polaków na niemiecką kulturę i miejsca jest znacznie więcej. W 2018 roku ukazał się leksykon "Polskie ślady w Niemczech". Wydany przez DPI we współpracy z Federalną Centralą Kształcenia Obywatelskiego w Bonn pokazuje nie tylko znane grupy Polaków w Zagłębiu Ruhry, "późnych przesiedleńców" z Górnego Śląska, sławnych arystokratów, artystów i pisarzy, ale także powiązania Marka Hłaski i Daniela Olbrychskiego z Niemcami. Autorzy nie zapomnieli także o elementach architektury, hrabim Raczyńskim oraz emigrantach zarobkowych z Polski, jak opiekunki do osób starszych i sprzątaczki. W leksykonie znalazły się również hasła związane z polskimi wędlinami, wódką i... gęsiami! Choć zapowiadano, że książka ukaże się także w języku polskim, na razie nie ma takiej informacji.
Obecnie nie jesteś zalogowany jako członek MyHeritage. Niektóre informacje mogą być zastrzeżone. Zaloguj się albo Zarejestruj się Grupy etniczne na świecie (beta) Nie jesteś zalogowanyZaloguj sięZarejestruj się Zmień na Premium Pomoc Centrum Pomocy Kontakt Wynajmij eksperta Polski DrzewoZacznij tworzyć swoje drzewoImportuj plik GEDCOMZdjęciaKoloruj zdjęciaUlepszanie zdjęćOżyw zdjęciaDeepStoryWyszukiwaniePrzeszukaj wszystkie zbioryKatalog zbiorówUrodzenia, małżeństwa i zgonySpisy ludnościDrzewa genealogiczneCzasopismaRejestry imigracyjneWynajmij badaczaCensus Helper™NoweDNAPrzeglądPrzybliżone Pochodzenie EtnicznePodobieństwa DNAJak to działaProjekt Founder PopulationsMapa etnicznaPrześlij dane DNAZamów pakiety DNAPrywatnośćPomocCentrum PomocyBaza WiedzyKontakt Wszystkie krajeNiemcy - główne grupy etniczneNiemcy - najczęściej spotykane grupy etniczne, według danych użytkowników inny krajZamów pakiet MyHeritage DNAOdkryj swoje pochodzenie genetyczne i znajdź nowych krewnych dzięki naszemu testowi się więcejWartości procentowe reprezentują część użytkowników MyHeritage DNA w kraju: Niemcy z tym pochodzeniem z Europy Północnej i z Europy wszystkie grupy etniczne Zmień na Premium Zamów pakiety DNA Prawa autorskie © 2022 MyHeritage Ltd. Główna stronaZarejestruj się bezpłatnieDNADrzewoRekordy archiwalneKoloruj zdjęciaUlepszanie zdjęćOżyw zdjęciaDeepStoryFamily Tree Builder O nasBlogHistorie użytkownikówNasz zespółWe're Hiring! PomocKontaktPolityka prywatnościWarunki korzystania z usługInformacje o plikach cookieCennik Prawa autorskie © 2022 MyHeritage Ltd. A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z Inne
nazwiska w niemczech mapa